poniedziałek, 15 lutego 2016

"FANGIRL" Rainbow Rowell

 Fangirl to niesamowita książka, o której nie napiszę zbyt wiele, bo znając życie moja fatalna recenzja obrzydziłaby wam ją. Więc do rzeczy:


"Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda.
   Wren chce w   życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. 
  Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie. 
  Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne.  Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości.
   Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego (czy on kiedyś zrozumie, co to jest przestrzeń osobista?) oraz panią profesor od kreatywnego pisania (która wszelkie fanfiki uważa za plagiaty). 
   „Fangirl” to opowieść o przyjaźni wbrew różnicom i o trudnej sztuce dojrzewania. To historia o ludziach, którzy kochają książki tak bardzo, że stają się one ich całym światem."

Opis jest fajny, ale czy treść książki też?

Otóż nie, treść nie jest fajna. Jest niesamowita, niby taka zwyczajna, a jednak ma coś w sobie co mnie do niej ciągnie. Jakby na to spojrzeć fabuła jest inna niż wszystkie, ale nie wydaje się być bardzo wciągająca. Postacie też nie wydają się być jakieś ciekawe... Nic bardziej mylnego!

Cath przyciąga nas uderzającym podobieństwem do dużej ilości fangirl, woli czytać i pisać niz imprezować. Poświęca czas swojej pasji i wychodzi jej to na dobre, ponieważ jej fanfiki stają się coraz sławniejsze, ale towarzyszy temu coraz większy stres. Cath boi się nie zdążyć przed wydaniem kolejnej książki o Simonie Snowie, fani na nią napieraja ze wszystkich stron. Ale najlepsze jest to, że nikt nie wie kim tak naprawdę jest autorka "Rób swoje Simonie".

A fabuła? Przyciąga swoją zwyczajnością, jest jak normalne życie osoby która się urodziła, poszła do szkoły... która istnieje. A jednak to fikcja do złudzenia przypominająca prawdziwą historię. Podoba mi się w niej rodzina, która nie jest perfekcyjna, ale nie jest też przesadzona. Jest po prostu zwykła.

Bardzo podobają mi się też fragmenty fanfików Cath, które są naprawdę niesamowite. Aż ma się ochotę czytać coraz więcej, ale wtedy tekst się kończy i pojawia się dalej w innym rozdziale.

"Fangirl" dostaje ode mnie 9/10 punktów, na co bardzo zasłużyła swoją zwyczajnością i lekkością czytania.  Taką książkę mogę polecić każdej Fangirl na tej i innych planetach.

"Kim jest Fangirl? 
Jeśli jesteś Fangirl to wiesz, jeśli nią nie jesteś to nie zrozumiesz."



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz