wtorek, 16 lutego 2016

"CZERWONA KRÓLOWA" Victoria Aveyard

Już jutro premiera "Szklanego miecza", a ja startuję z recenzją "Czerwonej Królowej"... ale co mi tam, raz się żyje!


"– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]

– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?"


Zacznijmy od tego, że opis, a właściwie fragment książki zdradza niewielką część treści co mi trochę nie pasuje, ale pomijając to przejdźmy do rzeczy.

Zarys fabuły jest mocno znany nam wszystkim, - młoda dziewczyna stawiająca opór niesprawiedliwemu systemowi - ale w "Czerwonej Królowej" wygląda to trochę inaczej.

Świat, w którym istnieją dwa typy ludzi, różni ich tylko krew płynąca w ich żyłach. Ci o srebrnej krwi mają nadzwyczajne zdolności, dzięki czemu zarządzają ogromnymi majątkami, a ci ze zwykłą czerwoną krwią żyją w biedzie i ubóstwie pod bacznym okiem okrutnych Srebrnych. Jednak istnieją Czerwoni o mocach Srebrnych. Jedną z nich jest złodziejka i przemytniczka - nasza główna bohaterka.

Mare dowiaduje się o swoich mocach przypadkiem, ale niestety przy ogromnej publiczności... Srebrnych. Wtedy nie jest już Mare, staje się Mareeną i z przymusu kończy swoje dawne życie. Pojawia się także trójkąt miłosny, a mianowicie dwoje książąt Maven i Cal.

Odwaga Mare przemawia do wszystkich, dziewczyna chce zmienić to co złe, chce żeby Czerwoni i Srebrni byli równi. Musi zmierzyć się z największym złem , z bezwzględną Królową Norty, która będzie iść po trupach by osiągnąć swój cel. Czy da radę? Kto okaże się być przyjacielem, a kto wrogiem?

Przeczytajcie tę niesamowitą historię, a się dowiecie.

Książka przyciąga nas też piękną okładką. Tak wiem, nie ocenia się książki po okładce, ale tylko spójrzcie na opakowanie "Czerwonej Królowej". Mówi "Weź mnie, przeczytaj mnie". Nie da się jej oprzeć.

 Podoba mi się styl pisania autorki, lekki i prosty, a jednocześnie ciekawy. Victoria dobrze wie jak trafić do czytelników, dlatego jej książka zasługuje na 10/10 punktów.

A co wy o niej sądzicie? Czytaliście?

"POWSTAŃMY! CZERWONI NICZYM ŚWIT"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz